niedziela, 6 stycznia 2013

Rozdział 2


Rozdział 2


I tak mi minęła noc, w ogóle nie spałem, ciągle myślałem o Roxi. Nawet nie wiecie jaka ona jest piękna. No to czas wstawać do szkoły bo to już siódma godzina..  Z jednej strony nie chciało mi się iść do szkoły, ale z drugiej wiedziałem, że  jak pójdę to ujrzę ta niebiańska dziewczynę.. Nagle mama woła mnie z dołu na śniadanie
- Max śniadanie !!
- Już schodzę mamo
- Pospiesz się bo się spóźnisz. A to drugi dzień w szkole i nie wypada.
- Tak, tak wiem .

Wiec poszedłem na dół . I zabrałem się do jedzenia.  Byłem nie obecny, myślami byłem gdzieś z Roxi, Lecz nagle ojciec przywołał mnie do pionu krzycząc że autobus szkolny już czeka.
Zerwałem się na równe nogi, aby tylko się nie spóźnić do szkoły. Wsiadłem do autobusu myśląc że będzie w nim moja „dziewczyna ‘’ Roxi, lecz jej tam nie było, wiec usiadłem na pierwszym fotelu i wyjąłem swoją MP3 i słuchałem muzyki a akurat leciała piosenka [  RBD- Era la musica ] .
I tak słuchając muzyki szybko zleciała mi droga do szkoły. Wysiadam z autokaru a przed szkoła czeka na mnie z Roxi ze swoja mamą, które ruszyły od razu do mnie. Co się dzieje? Zadałem sobie to pytanie.

- Czy ty jesteś Max ?
- Tak. A pani jest mamą Roxi?
- Nie ważne. Mam ci tylko do powiedzenia, ze masz sobie dać spokój z moja córką. Ona jest z bogatej rodziny i nie będzie się zadawać z takim wieśniakiem jak ty.! Czy się rozumiemy.?
- Mamo ale ja się zakochałam w Maxie.
- Roxi nikt cię tu o zdanie nie pytał wiec siedź cicho. A ty zrozumiałeś co ci powiedziałam?
- Tak proszę pani.

I poszła ze swoja córka do szkoły, a ja się udałem na pierwsza lekcje która był język hiszpański . Pani Mondes sprawdzała obecność i wyczytała moje nazwisko.

- Rodrigez?
- Rodrigez jesteś? Powtórzyła pani.
- Czyli go nie ma tak?

Nagle ktoś mnie tracił łokciem. I zacząłem przeklinać.

- Jak się wyrażasz ? Twoje nazwisko?
- Rodrigez. Max Rodrigez.
- Czemu nie odpowiadałeś na moje wezwania.?
- Najmocniej przepraszam proszę pani ale się zamyśliłem.
- W tej chwili do dyrektora i wytłumaczysz twoje zachowanie na lekcji i twoje odzywki do kolegów.

No i pięknie drugi dzień w szkole a tu już dwie wpadki.. Najpierw pani  Marina matka Roxi , a teraz na dywanik do dyrektora. Dochodzę do drzwi i pukam

- Proszę
- Dzień dobry
- Dzień dobry
- Pani Mondes przysłała mnie po pana, ponieważ byłem nie obecny na lekcji i przeklinałem.
- To nic strasznego. Każdemu zdarza się powiedzieć cos niecenzuralnego. A o czym tak myślałeś na lekcji?

Wiec opowiedziałem mu cało historie z wczoraj jak poznałem Roxi i  że się w niej zakochałem i z dziś co mnie spotkało pod szkoła. On na to ze Roxi jest osoba z wysokiego rodu wiec się nie dziwi reakcji pani Verader , lecz pocieszył mnie ze miłość przetrwa wszystko i ze jak będziemy walczyć to uda nam się przetrwać ten ciężki czas. Gdy opuściłem gabinet pana Williama, na korytarzu czekała na mnie Roxi. Chciała mnie przeprosić za zachowanie matki i że jest jej bardzo przykro. Powiedziałem ze nie ma sprawy i poszliśmy gdzieś usiąść i spokojnie porozmawiać co z tym zrobimy.. Tam nam się dobrze rozmawiało że nie zwróciliśmy uwagi że zaczęła się druga lekcja, lecz po chwili Roxi powiedziała ze musi iść i wtedy to się stało nasz pierwszy pocałunek.. Pocałował mnie w usta, poczułem się jak w niebie. I tak spędziłem resztę czasu w szkole. Lecz gdy wróciłem do domu to znowu wtopa. Mama mówi ze dzwoniła do niej pani Mondes. No to pięknie. Modliłem się żeby tylko mama nie powiedziała ojcu co się wydarzyło w szkołe.
Jednak modlitwa nie pomogła. Złamałem obietnice ojca. I dostałem niezły łomot.. nom i ten obiecany szlaban i zakaz spotykania się z Roxi .. Nie mogłem do niej zadzwonić ponieważ ojciec zabrał mi telefon.. poszedłem spać z myślą ze dzisiejszy dzień był tylko złym koszmarem..  

1 komentarz