Rozdział 2
I tak mi minęła noc, w ogóle nie spałem, ciągle myślałem o
Roxi. Nawet nie wiecie jaka ona jest piękna. No to czas wstawać do szkoły bo to
już siódma godzina.. Z jednej strony nie
chciało mi się iść do szkoły, ale z drugiej wiedziałem, że jak pójdę to ujrzę ta niebiańska dziewczynę.. Nagle
mama woła mnie z dołu na śniadanie
- Max śniadanie !!
- Już schodzę mamo
- Pospiesz się bo się
spóźnisz. A to drugi dzień w szkole i nie wypada.
- Tak, tak wiem .
Wiec poszedłem na dół . I zabrałem się do jedzenia. Byłem nie obecny, myślami byłem gdzieś z Roxi,
Lecz nagle ojciec przywołał mnie do pionu krzycząc że autobus szkolny już czeka.
Zerwałem się na równe nogi, aby tylko się nie spóźnić do
szkoły. Wsiadłem do autobusu myśląc że będzie w nim moja „dziewczyna ‘’ Roxi,
lecz jej tam nie było, wiec usiadłem na pierwszym fotelu i wyjąłem swoją MP3 i
słuchałem muzyki a akurat leciała piosenka [ RBD- Era la musica ] .
I tak słuchając muzyki szybko zleciała mi droga do
szkoły. Wysiadam z autokaru a przed szkoła czeka na mnie z Roxi ze swoja mamą,
które ruszyły od razu do mnie. Co się dzieje? Zadałem sobie to pytanie.
- Czy ty jesteś
Max ?
- Tak. A pani jest
mamą Roxi?
- Nie ważne. Mam ci
tylko do powiedzenia, ze masz sobie dać spokój z moja córką. Ona jest z bogatej
rodziny i nie będzie się zadawać z takim wieśniakiem jak ty.! Czy się rozumiemy.?
- Mamo ale ja się zakochałam
w Maxie.
- Roxi nikt cię tu
o zdanie nie pytał wiec siedź cicho. A ty zrozumiałeś co ci powiedziałam?
- Tak proszę pani.
I poszła ze swoja córka do szkoły, a ja się udałem na
pierwsza lekcje która był język hiszpański . Pani Mondes sprawdzała obecność i
wyczytała moje nazwisko.
- Rodrigez?
- Rodrigez jesteś?
Powtórzyła pani.
- Czyli go nie ma
tak?
Nagle ktoś mnie tracił łokciem. I zacząłem przeklinać.
- Jak się wyrażasz
? Twoje nazwisko?
- Rodrigez. Max
Rodrigez.
- Czemu nie odpowiadałeś
na moje wezwania.?
- Najmocniej przepraszam
proszę pani ale się zamyśliłem.
- W tej chwili do
dyrektora i wytłumaczysz twoje zachowanie na lekcji i twoje odzywki do kolegów.
No i pięknie drugi dzień w szkole a tu już dwie wpadki..
Najpierw pani Marina matka Roxi , a
teraz na dywanik do dyrektora. Dochodzę do drzwi i pukam
- Proszę
- Dzień dobry
- Dzień dobry
- Pani Mondes przysłała
mnie po pana, ponieważ byłem nie obecny na lekcji i przeklinałem.
- To nic strasznego.
Każdemu zdarza się powiedzieć cos niecenzuralnego. A o czym tak myślałeś na
lekcji?
Wiec opowiedziałem mu cało historie z wczoraj jak
poznałem Roxi i że się w niej zakochałem
i z dziś co mnie spotkało pod szkoła. On na to ze Roxi jest osoba z wysokiego
rodu wiec się nie dziwi reakcji pani Verader , lecz pocieszył mnie ze miłość przetrwa
wszystko i ze jak będziemy walczyć to uda nam się przetrwać ten ciężki czas. Gdy
opuściłem gabinet pana Williama, na korytarzu czekała na mnie Roxi. Chciała mnie
przeprosić za zachowanie matki i że jest jej bardzo przykro. Powiedziałem ze
nie ma sprawy i poszliśmy gdzieś usiąść i spokojnie porozmawiać co z tym
zrobimy.. Tam nam się dobrze rozmawiało że nie zwróciliśmy uwagi że zaczęła się
druga lekcja, lecz po chwili Roxi powiedziała ze musi iść i wtedy to się stało nasz
pierwszy pocałunek.. Pocałował mnie w usta, poczułem się jak w niebie. I tak spędziłem
resztę czasu w szkole. Lecz gdy wróciłem do domu to znowu wtopa. Mama mówi ze
dzwoniła do niej pani Mondes. No to pięknie. Modliłem się żeby tylko mama nie
powiedziała ojcu co się wydarzyło w szkołe.
Jednak modlitwa nie pomogła. Złamałem obietnice ojca. I dostałem
niezły łomot.. nom i ten obiecany szlaban i zakaz spotykania się z Roxi .. Nie
mogłem do niej zadzwonić ponieważ ojciec zabrał mi telefon.. poszedłem spać z
myślą ze dzisiejszy dzień był tylko złym koszmarem..
boskie kocham <33 lepsze od mojego ?? żartujesz
OdpowiedzUsuń