Rozdział 3
Minęło już parę miesięcy, a ja nadal mam zakaz na
spotykanie się z Roxi. Lecz na przekór rodziców spotykamy się w tajemnicy przed
nimi. Nie musza wiedzieć wszystkiego co robią ich dzieci. Przyszła zima i
trochę urwał mi się kontakt z Roxi bo od razu po lekcjach przyjeżdża po nią
mama. I mamy czasu gdzieś wyjść porozmawiać. Stwierdziliśmy że nasza miłość
przypomina trochę miłość Romea i Julii dwóch młodych ludzi zakochanych w sobie
na zabój , których rodzice nie trawili ich związku. I tak przetrwałem tą zimę w
bólu i samotności. Lecz w końcu przyszła wiosna, dzień wagarowicza. Nie
spodziewałem się tego po Roxi że pierwsza zaproponuje wagary. A ja z miłości dla niej zrobię wszystko.
Udaliśmy się nad mała plaże nad rzeczką. Roxi chyba planowała to już wcześniej
bo czekał tam na nas kocyk z koszykiem pełnym smakołyków. Tak siedzieliśmy i
mijały nam sekundy , minuty , godziny i dni. Nie dni może nie, ale miałem
uczucie że siedzę z nią tam wieczność.
Przyszła godzina rozłąki, musieliśmy się rozejść lecz
postanowiłem ja odprowadzić do domu. Przed domem czekała pani Verarder, która
zamartwiała się o swoja córkę i od razu przybiegła krzycząc na mnie ze
uprowadziłem jej córke
- Czy ty chłopcze
wyprawiasz. Już rozmawialiśmy na ten temat, że masz się nie zbliżać do mojej
córki.
- Tak pamiętam,
ale pani nie wie jak ja ją kocham. Czy pani nigdy nie była w nikim zakochana?
Czy nigdy nie
przeżyła pani młodzieńczej miłość.? Nie wie pani nawet jakie to uczucie, gdy
spędzam czas przy pani córce.
- Posłuchaj
głupcze. Ona jest za młoda na związek, zwłaszcza z takim wieśniakiem jak ty.
Masz dać jej spokój raz na zawsze. Rozumiemy się? A jak nie to porozmawiamy na
komisariacie..
I tak zrozumiałem że nasza miłość jest zakazana. Że
będziemy musieli ukrywać nasze uczucia, że w szkole będziemy udawać obcych
sobie ludzi. Czy ci rodzice nie zrozumieją
nigdy dwóch młodych ludzi
zakochanych w sobie? Następnego dnia dostałem od Roxi sms w którym napisała mi
żebyśmy spotkali się na ruinach zamku i że to jej ostatni sms do mnie ponieważ
pani Verarder. Spełniłem jej obietnice i się spotkaliśmy
- Roxi nie boisz
się matki? A jak się dowie że się ze mną spotkałaś?
Nie chce abyś
miała prze mnie jakie kolwiek problemy.
- Nie martw się
powiedziałam ze się będę uczyła u koleżanki i u niej przenocuje.
- A jak twoja
matka zadzwoni do twojej koleżanki rodziców?
- Pani Clarkson
obiecała że będzie mnie kryła, że ona tez kiedyś przeszła swoja pierwszą miłość
- Roxi obiecaj
cokolwiek by się stało, kto kolwiek chciałby nas rozdzielić nasza miłość
przetrwa te trudne chwile.?
- O Max Zawsze cię
będę kochała nie ważne co by się działo. Liczysz się tylko ty i nikt więcej.
Nieważne co mówią nasi rodzice.
- Roxi jak ja cię
kocham
- Nie prawda ja
bardziej
- Nie bo ja… -
Przerwała mi całują mnie w usta. Lecz to nie był już taki zwykły całus. To już
był buziak jakiego nigdy nie przeżyłem, jakiego nigdy nie doznały moje usta.
Był to pocałunek z języczkiem.
Tak siedzieliśmy patrząc sobie w oczy. Zastała nas noc.
Była to ciepła piękna noc. Czułem że gwiazdy świecą tylko dla nas. Chciałbym
jej podarować cały gwiazdozbiór, aby udowodnić jak ja kocham. Mijały nam
godziny, najlepsze w życiu. Godziny, których nigdy nie będę żałował.
Nadszedł ranek. Obudziłem się, a koło mnie leży Roxi.
Boże czy coś zaszło? Coś czego nie chciałem?
Nagle obudziła się Roxi
- Witaj Max. Jak
ci się spało.?
Ja siedziałem jak wmurowany w ziemie.
- Roxi czy ja cię
skrzywdziłem ?
- Max o czym ty
mówisz?
- No spędziliśmy
razem noc. Wiec .
- Nie Maxie. Do
niczego nie doszło.
- ufffff. Kamień z
serca
- Max ja już musze wracać do domu. Kiedyś się
jeszcze spotkamy.
- Tak.
I tak się rozstaliśmy. Ja wracałem do domu wiedząc, że
czeka na mnie niezłe kazanie od rodziców.
Otwieram drzwi od domu a w salonie siedzi matka Roxi. No
to ładnie. Skąd ona się dowiedziała że spędziłem noc na plaży z jej córką?
- Max pozwól no do
nas
- Tak mamo. Co się
stało?
- Czy poznajesz tą
panią?
- Oczywiście to
pani Verarder, matka Roxi.
- Tak to ona. A
wiesz po co przyszła?
- Nie mamo.!
- Podobno jej
córka nie wróciła do domu na noc, a ciebie też w nocy w domu nie było.
- Ale słyszałem w
szkole jak Roxi rozmawiała z koleżanką w szkole, że będą się razem uczyły i że
będzie u niej nocowała.
- Tak lecz ja
byłam u tej koleżanki i Roxi tam nie było.
- Max jeśli coś
wiesz to lepiej powiedz to jak najszybciej..
- Nie, nie
powiem..
I tak zakończyłem tą rozmowę udając się do swojego
pokoju.. Położyłem się na łóżku i zacząłem myśleć, że jeżeli tak dalej będzie
to związek mój i Roxi nie będzie miał przyszłości. Napisałem do niej, że jest u
mnie jej matka i że się domyśla, że razem spędziliśmy tę noc i że musimy się jutro
spotkać i porozmawiać o tym wszystkim.
Brak komentarzy
Prześlij komentarz