poniedziałek, 7 stycznia 2013

Rozdział 3


Rozdział 3
Minęło już parę miesięcy, a ja nadal mam zakaz na spotykanie się z Roxi. Lecz na przekór rodziców spotykamy się w tajemnicy przed nimi. Nie musza wiedzieć wszystkiego co robią ich dzieci. Przyszła zima i trochę urwał mi się kontakt z Roxi bo od razu po lekcjach przyjeżdża po nią mama. I mamy czasu gdzieś wyjść porozmawiać. Stwierdziliśmy że nasza miłość przypomina trochę miłość Romea i Julii dwóch młodych ludzi zakochanych w sobie na zabój , których rodzice nie trawili ich związku. I tak przetrwałem tą zimę w bólu i samotności. Lecz w końcu przyszła wiosna, dzień wagarowicza. Nie spodziewałem się tego po Roxi że pierwsza zaproponuje wagary.  A ja z miłości dla niej zrobię wszystko. Udaliśmy się nad mała plaże nad rzeczką. Roxi chyba planowała to już wcześniej bo czekał tam na nas kocyk z koszykiem pełnym smakołyków. Tak siedzieliśmy i mijały nam sekundy , minuty , godziny i dni. Nie dni może nie, ale miałem uczucie że siedzę z nią tam wieczność.
Przyszła godzina rozłąki, musieliśmy się rozejść lecz postanowiłem ja odprowadzić do domu. Przed domem czekała pani Verarder, która zamartwiała się o swoja córkę i od razu przybiegła krzycząc na mnie ze uprowadziłem jej córke

- Czy ty chłopcze wyprawiasz. Już rozmawialiśmy na ten temat, że masz się nie zbliżać do mojej córki.
- Tak pamiętam, ale pani nie wie jak ja ją kocham. Czy pani nigdy nie była w nikim zakochana?
Czy nigdy nie przeżyła pani młodzieńczej miłość.? Nie wie pani nawet jakie to uczucie, gdy spędzam czas przy pani córce.
- Posłuchaj głupcze. Ona jest za młoda na związek, zwłaszcza z takim wieśniakiem jak ty. Masz dać jej spokój raz na zawsze. Rozumiemy się? A jak nie to porozmawiamy na komisariacie..

I tak zrozumiałem że nasza miłość jest zakazana. Że będziemy musieli ukrywać nasze uczucia, że w szkole będziemy udawać obcych sobie ludzi. Czy ci rodzice nie zrozumieją  nigdy  dwóch młodych ludzi zakochanych w sobie? Następnego dnia dostałem od Roxi sms w którym napisała mi żebyśmy spotkali się na ruinach zamku i że to jej ostatni sms do mnie ponieważ pani Verarder. Spełniłem jej obietnice i się spotkaliśmy

- Roxi nie boisz się matki? A jak się dowie że się ze mną spotkałaś?
Nie chce abyś miała prze mnie jakie kolwiek problemy.
- Nie martw się powiedziałam ze się będę uczyła u koleżanki i u niej przenocuje.
- A jak twoja matka zadzwoni do twojej koleżanki rodziców?
- Pani Clarkson obiecała że będzie mnie kryła, że ona tez kiedyś przeszła swoja pierwszą miłość
- Roxi obiecaj cokolwiek by się stało, kto kolwiek chciałby nas rozdzielić nasza miłość przetrwa te trudne chwile.?
- O Max Zawsze cię będę kochała nie ważne co by się działo. Liczysz się tylko ty i nikt więcej. Nieważne co mówią nasi rodzice.
- Roxi jak ja cię kocham
- Nie prawda ja bardziej
- Nie bo ja… - Przerwała mi całują mnie w usta. Lecz to nie był już taki zwykły całus. To już był buziak jakiego nigdy nie przeżyłem, jakiego nigdy nie doznały moje usta. Był to pocałunek z języczkiem.
Tak siedzieliśmy patrząc sobie w oczy. Zastała nas noc. Była to ciepła piękna noc. Czułem że gwiazdy świecą tylko dla nas. Chciałbym jej podarować cały gwiazdozbiór, aby udowodnić jak ja kocham. Mijały nam godziny, najlepsze w życiu. Godziny, których nigdy nie będę żałował.
Nadszedł ranek. Obudziłem się, a koło mnie leży Roxi. Boże czy coś zaszło? Coś czego nie chciałem?
Nagle obudziła się Roxi

- Witaj Max. Jak ci się spało.?

Ja siedziałem jak wmurowany w ziemie.

- Roxi czy ja cię skrzywdziłem ?
- Max o czym ty mówisz?
- No spędziliśmy razem noc. Wiec .
- Nie Maxie. Do niczego nie doszło.
- ufffff. Kamień z serca
  - Max ja już musze wracać do domu. Kiedyś się jeszcze spotkamy.
- Tak.

I tak się rozstaliśmy. Ja wracałem do domu wiedząc, że czeka na mnie niezłe kazanie od rodziców.
Otwieram drzwi od domu a w salonie siedzi matka Roxi. No to ładnie. Skąd ona się dowiedziała że spędziłem noc na plaży z jej córką?

- Max pozwól no do nas
- Tak mamo. Co się stało?
- Czy poznajesz tą panią?
- Oczywiście to pani Verarder, matka Roxi.
- Tak to ona. A wiesz po co przyszła?
- Nie mamo.!
- Podobno jej córka nie wróciła do domu na noc, a ciebie też w nocy w domu nie było.
- Ale słyszałem w szkole jak Roxi rozmawiała z koleżanką w szkole, że będą się razem uczyły i że będzie u niej nocowała.
- Tak lecz ja byłam u tej koleżanki i Roxi tam nie było.
- Max jeśli coś wiesz to lepiej powiedz to jak najszybciej..
- Nie, nie powiem..

I tak zakończyłem tą rozmowę udając się do swojego pokoju.. Położyłem się na łóżku i zacząłem myśleć, że jeżeli tak dalej będzie to związek mój i Roxi nie będzie miał przyszłości. Napisałem do niej, że jest u mnie jej matka i że się domyśla, że razem spędziliśmy tę noc i że musimy się jutro spotkać i porozmawiać o tym wszystkim.

Brak komentarzy

Prześlij komentarz