czwartek, 10 stycznia 2013

Rozdział 4


Rozdział 4

Jak wspominałem wcześniej, spotkałem się z Roxi. Przebyliśmy bardzo długą i ciężką rozmowę.
Nagle Roxi powiedziała że nie może tak żyć, że ma już dosyć tych wszystkich kłótni z rodzicami i że najlepiej by było abyśmy się rozstali. I to był cios prosto w serce. Roxi wyszła zostawiając mnie samego, to był znak że nie żartuje. Wtedy zawalił się mój świat, zrozumiałem że życie nie ma sensu.
Nie widywałem jej w szkole, chciałbym jej dotknąć, ale coś mi mówi że to skończyłoby się źle. 
Nadchodzi koniec roku szkolnego, a ja nadal tęsknie za Roxi. Nadchodzi czas wystawiania ocen. Na szczęście zdałem bez żadnego  problemu. Na rozdaniu świadectw ujrzałem Roxi u boku innego mężczyzny. Może była ze mną po to abym był tylko lepiej uważany w szkole, a naprawdę to była fikcja. Nie wiedziałem czy miałem do niej podejść i powiedzieć co do niej czuje czy też nie. Lecz dałem sobie spokój. Jej matka miała racje ze nie zasługuje na takiego wieśniaka jak ja…
Pierwszy dzień wakacji. Pierwsze co zrobiłem po przebudzeniu to zobaczyłem czy nie mam żadnych wiadomości od Roxi, ale potem uświadomiłem sobie , że ona ma już kogoś. Podniosłem się z łózka i zszedłem na dół na śniadanie z kwaszona miną. Nagle ojciec się na mnie dziwnie spojrzał

- Max co się dzieje?
- A nic tato.
-. Ojcu możesz powiedzieć .
- No kojarzysz Roxi…..?
-Tak
- … A wiec zerwała ze mną.
- A ostrzegaliśmy cię z matką
- Tak wiem. I przepraszam

I zabrałem się do jedzenia śniadania. Po śniadaniu udałem się na długi spacer wzdłuż ujścia rzeki. Musiałem sobie to wszystko przemyśleć. Po półgodzinie na brzegu ujrzałem siedzącą Roxi. Co się mogło jej stać? Nie wiedziałem czy podejść zapytać się co się stało. Nie wypadałoby zawrócić się i udawać że jej nie widziałem. Zebrałem wszystkie siły w sobie i podszedłem do niej.

- Cześć Roxi.
- Hej- Odpowiada zapłakana
- Co się stało? Jeżeli można wiedzieć ?
- Można. Płaczę bo… bo tęsknie za tobą
- Jak tęsknisz za mną.? Skoro masz innego
- Jakiego innego.?
- Widziałem cię na końcu roku szkolnego jak stałaś z jakimś innym chłopakiem.
- To był mój brat. Ale i tak pewnie mi nie uwierzysz.

Fakt. Nie widziałem nigdy jej brata wiec mógł być to jaj brat.

- Powiedzmy że ci wierzę.
- Max czy ty mnie kochasz?
- Kocham cię, ale nie widzę sensu abyśmy wracali do siebie, po tym co mi zrobiłaś.
- Proszę cię.
- Nie.

I poszedłem dalej,  zostawiając ja w tyle. Nagle Roxi do mnie dzwoni.. odrzuciłem połączenie. I tak się to powtarza kilka razy..
Po powrocie do domu i włączyłem komputer. Telefon położyłem na biurku, a Roxi do mnie ciągle pisze i dzwoni, a ja to olewam..
Niech ona się poczuje tak jak ja się poczułem kiedy mi napisała ze to koniec..
Następnego dnia odważyłem się jej odpisać. Napisałem jej    „hej”   ona mi odpisała „hej co tam.?”
I to była nasza cała rozmowa tamtego dnia.. Nagle mama przysyła do mojego pokoju, aby ze mną porozmawiać, bo widocznie ma już dosyć mojego cierpienia.. Lecz odmówiłem rozmowy nawet z własną matką, stwierdziłem ze moje życie nie ma sensu, lecz nie pomyślałem o samobójstwie. Po jakimś upływie czasu stwierdziłem, że nie ma szansy już walczyć o Roxi. Postanowiłem wyjechać na kolonie, nad morze, może tam zapomnę o Roxi . Wyjechałem na cały miesiąc, była tam piękna pogoda a woda w  morzu była taka ciepła, ze od razu gdy rozpakowałem swoje rzeczy udałem się na plażę i wskoczyłem do wody.  Po dwugodzinnej kąpieli poszedłem na plażę trochę się poopalać. Podeszła do mnie dziewczyna zapytała się czy może się przysiąść. Zgodziłem się.

- Cześć jestem Katrina
- Witaj ja jestem Max
- Co cię sprowadza ?
- Chciałem zapomnieć o jednej dziewczynie.
- To tak jak większość ludzi wyjeżdża, aby zapomnieć o swoich problemach. Ja jestem po to aby zapomnieć chociaż na chwilę o śmierci mojego ojca..
- U to przykre. 
- Dziękuję. Wiesz, Max ja już musze wracać do pensjonatu. Może się jeszcze spotkamy?
- Z miłą chęcią. A w jakim mieszkasz pensjonacie ?
- West End Studios
- To tak jak ja :P
- A jaki masz numer pokoju?
- 256
- Niedaleko mnie ja 265
- Nom to będziemy często widywać. To się przejdę z tobą do hotelu.
- Dziękuję Miły jesteś


- Może Zechcesz wejść. ?
- Nom nie wiem czy  mogę ?
- Max nie przesadzaj.
- No dobrze wejdę na chwilę
- Napijesz się czegoś?
- Poproszę wodę z cytryną.
- Proszę.
- Dziękuję.
- To powiedz Maxie na jak długo przyjechałeś.?
- Prawdopodobnie na cały miesiąc. Ale może zastanę na dłużej.
- Widzę że nieszczęśliwie się zakochałeś?
- Tak. Ale nie chce już o tym rozmawiać.
- Dobrze. Może chcesz cos do jedzenia?
- Nie dziękuje. Innym razem.. A teraz już musze iść. Dziękuje za wodę i zapraszam do mnie.
- Ok. kiedyś tam wpadnę

Wiec poszedłem do swojego pokoju i wziąłem długą kąpiel.. Po kąpieli udałem się do kuchni coś zjeść. Lodówka była jak zwykle pusta. Więc musiałem sobie cos kupić do jedzenia i poszedłem na Hot-Dog ‘a.
Następnego dnia udałem się na zwiedzanie miasta. Po drodze spotkałem Katrinę, spytałem się gdzie idzie, i czy mogę jej potowarzyszyć. Oczywiście się zgodziła.   

 Spędziliśmy miło razem kolejny dzień. Minuty nam płynęły tak wolno. Nagle Katrina spytała się czy mógłbym jej podać swój numer tel.. Nie ukrywam, że bardzo ją polubiłem, wiec się nic nie stanie jak dam jej swój numer. J
 Szkoda mi było się z nią rozstać, ale tak nam bóg napisał scenariusz dzisiejszego dnia. 


☻☻☻☻ 

2 komentarze