Rozdział 4
Jak
wspominałem wcześniej, spotkałem się z Roxi. Przebyliśmy bardzo długą i ciężką
rozmowę.
Nagle
Roxi powiedziała że nie może tak żyć, że ma już dosyć tych wszystkich kłótni z
rodzicami i że najlepiej by było abyśmy się rozstali. I to był cios prosto w
serce. Roxi wyszła zostawiając mnie samego, to był znak że nie żartuje. Wtedy
zawalił się mój świat, zrozumiałem że życie nie ma sensu.
Nie
widywałem jej w szkole, chciałbym jej dotknąć, ale coś mi mówi że to
skończyłoby się źle.
Nadchodzi
koniec roku szkolnego, a ja nadal tęsknie za Roxi. Nadchodzi czas wystawiania
ocen. Na szczęście zdałem bez żadnego
problemu. Na rozdaniu świadectw ujrzałem Roxi u boku innego mężczyzny.
Może była ze mną po to abym był tylko lepiej uważany w szkole, a naprawdę to
była fikcja. Nie wiedziałem czy miałem do niej podejść i powiedzieć co do niej
czuje czy też nie. Lecz dałem sobie spokój. Jej matka miała racje ze nie
zasługuje na takiego wieśniaka jak ja…
Pierwszy
dzień wakacji. Pierwsze co zrobiłem po przebudzeniu to zobaczyłem czy nie mam żadnych
wiadomości od Roxi, ale potem uświadomiłem sobie , że ona ma już kogoś.
Podniosłem się z łózka i zszedłem na dół na śniadanie z kwaszona miną. Nagle
ojciec się na mnie dziwnie spojrzał
- Max co się dzieje?
- A nic tato.
-. Ojcu możesz powiedzieć .
- No kojarzysz Roxi…..?
-Tak
- … A wiec zerwała ze mną.
- A ostrzegaliśmy cię z matką
- Tak wiem. I przepraszam
I
zabrałem się do jedzenia śniadania. Po śniadaniu udałem się na długi spacer
wzdłuż ujścia rzeki. Musiałem sobie to wszystko przemyśleć. Po półgodzinie na
brzegu ujrzałem siedzącą Roxi. Co się mogło jej stać? Nie wiedziałem czy
podejść zapytać się co się stało. Nie wypadałoby zawrócić się i udawać że jej
nie widziałem. Zebrałem wszystkie siły w sobie i podszedłem do niej.
- Cześć Roxi.
- Hej- Odpowiada zapłakana
- Co się stało? Jeżeli można
wiedzieć ?
- Można. Płaczę bo… bo tęsknie za
tobą
- Jak tęsknisz za mną.? Skoro masz
innego
- Jakiego innego.?
- Widziałem cię na końcu roku
szkolnego jak stałaś z jakimś innym chłopakiem.
- To był mój brat. Ale i tak pewnie
mi nie uwierzysz.
Fakt.
Nie widziałem nigdy jej brata wiec mógł być to jaj brat.
- Powiedzmy że ci wierzę.
- Max czy ty mnie kochasz?
- Kocham cię, ale nie widzę sensu
abyśmy wracali do siebie, po tym co mi zrobiłaś.
- Proszę cię.
- Nie.
I
poszedłem dalej, zostawiając ja w tyle.
Nagle Roxi do mnie dzwoni.. odrzuciłem połączenie. I tak się to powtarza kilka
razy..
Po
powrocie do domu i włączyłem komputer. Telefon położyłem na biurku, a Roxi do
mnie ciągle pisze i dzwoni, a ja to olewam..
Niech
ona się poczuje tak jak ja się poczułem kiedy mi napisała ze to koniec..
Następnego
dnia odważyłem się jej odpisać. Napisałem jej
„hej” ona mi odpisała „hej co
tam.?”
I to
była nasza cała rozmowa tamtego dnia.. Nagle mama przysyła do mojego pokoju,
aby ze mną porozmawiać, bo widocznie ma już dosyć mojego cierpienia.. Lecz
odmówiłem rozmowy nawet z własną matką, stwierdziłem ze moje życie nie ma
sensu, lecz nie pomyślałem o samobójstwie. Po jakimś upływie czasu
stwierdziłem, że nie ma szansy już walczyć o Roxi. Postanowiłem wyjechać na
kolonie, nad morze, może tam zapomnę o Roxi . Wyjechałem na cały miesiąc, była
tam piękna pogoda a woda w morzu była
taka ciepła, ze od razu gdy rozpakowałem swoje rzeczy udałem się na plażę i
wskoczyłem do wody. Po dwugodzinnej
kąpieli poszedłem na plażę trochę się poopalać. Podeszła do mnie dziewczyna zapytała
się czy może się przysiąść. Zgodziłem się.
- Cześć jestem Katrina
- Witaj ja jestem Max
- Co cię sprowadza ?
- Chciałem zapomnieć o jednej
dziewczynie.
- To tak jak większość ludzi
wyjeżdża, aby zapomnieć o swoich problemach. Ja jestem po to aby zapomnieć
chociaż na chwilę o śmierci mojego ojca..
- U to przykre.
- Dziękuję. Wiesz, Max ja już musze
wracać do pensjonatu. Może się jeszcze spotkamy?
- Z miłą chęcią. A w jakim mieszkasz
pensjonacie ?
- West End Studios
- To
tak jak ja :P
- A
jaki masz numer pokoju?
- 256
-
Niedaleko mnie ja 265
- Nom
to będziemy często widywać. To się przejdę z tobą do hotelu.
-
Dziękuję Miły jesteś
അ
- Może Zechcesz wejść. ?
- Nom nie wiem czy mogę ?
- Max nie przesadzaj.
- No dobrze wejdę na chwilę
- Napijesz się czegoś?
- Poproszę wodę z cytryną.
- Proszę.
- Dziękuję.
- To powiedz Maxie na jak długo przyjechałeś.?
- Prawdopodobnie na cały miesiąc. Ale może
zastanę na dłużej.
- Widzę że nieszczęśliwie się zakochałeś?
- Tak. Ale nie chce już o tym rozmawiać.
- Dobrze. Może chcesz cos do jedzenia?
- Nie dziękuje. Innym razem.. A teraz już musze
iść. Dziękuje za wodę i zapraszam do mnie.
- Ok. kiedyś tam wpadnę
Wiec poszedłem do
swojego pokoju i wziąłem długą kąpiel.. Po kąpieli udałem się do kuchni coś
zjeść. Lodówka była jak zwykle pusta. Więc musiałem sobie cos kupić do jedzenia
i poszedłem na Hot-Dog ‘a.
Następnego dnia
udałem się na zwiedzanie miasta. Po drodze spotkałem Katrinę, spytałem się
gdzie idzie, i czy mogę jej potowarzyszyć. Oczywiście się zgodziła.
Spędziliśmy
miło razem kolejny dzień. Minuty nam płynęły tak wolno. Nagle Katrina spytała się
czy mógłbym jej podać swój numer tel.. Nie ukrywam, że bardzo ją polubiłem,
wiec się nic nie stanie jak dam jej swój numer. J
Szkoda mi
było się z nią rozstać, ale tak nam bóg napisał scenariusz dzisiejszego dnia.
☻☻☻☻
śliczne :D czekam na następny :D
OdpowiedzUsuńnowy rozdział <33
OdpowiedzUsuń